• 1.png
  • 2.png
  • 3.png
  • 4.png
  • 5.png
  • 6.png
  • 7.png
  • 8.png
  • 9.png
  • 10.png

Motto dnia

Muzyka - to początek i koniec wszelkiej mowy. (Ryszard Wagner)

Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię   

Zgodnie z kalendarzem liturgicznym w Środę Popielcową wkraczamy w nowy okres: Wielki Post. Wiele związanych z nim tradycji i zwyczajów oraz obrzędów liturgicznych pozostaje dla nas niezrozumiałych, gdyż proces ich kształtowania się trwał przez wieki. Niektóre z nich miały swoje źródło w konkretnych okolicznościach historycznych, dziś już zapomnianych, inne wywodzą się z przebogatej nierzadko symboliki często już nieczytelnej dla współczesnego człowieka. Stąd też w cyklu "Wielki Post na nowo odkrywany" chcemy Czytelnikom naszej strony pomóc w pełniejszym przeżywaniu tego okresu.

    Ostatnia niedziela karnawału, zwana u nas Niedzielą Zapustną, i ostatnie karnawałowe dni (tzw. ostatki) przypominają, że wkrótce wkroczymy w zupełnie nowy okres liturgiczny: Wielki Post, który ma nas przygotować do uroczystości Zmartwychwstania Pańskiego. Wielki Post to szczególny czas nawrócenia i przemiany. Trwa od Środy Popielcowej do Wielkiego Czwartku, a dokładnie do Mszy Wieczerzy Pańskiej wyłącznie. Msza Wieczerzy Pańskiej należy już bowiem do Triduum Paschalnego.

    Liturgia rzymska okres Wielkiego Postu nazywa Quadragesima ("Czterdziestnica"). Nazwę tę pod koniec IV w. dla Palestyny poświadczają zarówno św. Hieronim (+419), wielki teolog i doktor Kościoła, jak i Egeria, pochodząca - jak się przypuszcza - z Galii lub Hiszpanii pątniczka, która prawdopodobnie w latach 80. IV w. po Chrystusie odbyła pielgrzymkę do Ziemi Świętej, opisaną w odkrytym w 1884 r. pamiętniku podróży. Podobnie Sobór w Nicei (odbyty w roku 325) używa terminu Quadragesima Paschae ("Czterdziestnica Paschy").

     Św. Ireneusz, biskup Lionu, (+ ok. 202) w liście do papieża Wiktora I (+ 200), napisanym ok. roku 190 po Chrystusie w związku ze sporem z kwartodecymanami co do daty świętowania Paschy, wspomina, że niektórzy chrześcijanie pościli przed Paschą w Wielki Piątek, inni - w Wielki Piątek i w Wielką Sobotę, przy czym byli wśród nich tacy, którzy czynili to przez 40 godzin w nawiązaniu do spoczynku Chrystusa w grobie przez 40 godzin. O dwudniowym poście przed Wielkanocą w I. poł. III w. pisze także wybitny starożytny łaciński pisarz Tertulian (+ ok. 240) w dziele O poście. Syryjskie Didascalia, pochodzące również z III w., mówią o poście trwającym w tygodniu poprzedzającym Wielkanoc od poniedziałku do czwartku. Kilkudniowy post przed Paschą, choć jeszcze nie w zinstytucjonalizowanej formie, opisuje także Dionizy (+264/265), biskup Aleksandrii i uczeń Orygenesa. Św. Atanazy z Aleksandrii (+373) w liście pasterskim skierowanym do wiernych w 334 r. z okazji Wielkanocy wspomina już o 40-dniowym poście. Podobnie Egeria poświadcza 40-dniowy post w Kościele Jerozolimskim pod koniec IV w., a także na terenach Hiszpanii i Galii (jeśli stamtąd pochodziła), przy czym w Jerozolimie post trwał 8 tygodni, gdyż dniami postu nie były ani soboty, ani niedziele (z wyjątkiem jednej soboty - Wigilii Paschy, kiedy trzeba było pościć). O 40 dniach przygotowania do Wielkanocy (choć raczej w odniesieniu do oczekujących na przyjęcie chrztu), pisze w czwartej ze swoich katechez także św. Cyryl Jerozolimski (+ ok. 386), a Euzebiusz, biskup Cezarei (+339) wskazuje, że 40-dniowe wielkopostne ćwiczenia naśladują historie z życia Mojżesza i Eliasza. Z końca IV w. pochodzą świadectwa dotyczące Kościoła Zachodniego: św. Ambrożego (+397), biskupa Mediolanu i św. Augustyna (+430) w odniesieniu do Afryki Północnej.

     W Rzymie do IV w. post przed doroczną pamiątką Zmartwychwstania Pańskiego trwał tydzień. W poł. IV w. dołączono do niego jeszcze 3 tygodnie, co poświadcza historyk Sokrates (+ po roku 439) w Historii Kościoła (będącej kontynuacją Historii Euzebiusza), z wykluczeniem sobót i niedziel. W VI w. w Rzymie post rozpoczynał się 6 tygodni przed Wielkanocą. Jednak po odliczeniu niedziel (które jako "Mała Pascha" nie dopuszczały postu i praktyk pokutnych) post trwał właściwie 36 dni. Dlatego wydłużono go o dni poprzedzające szóstą niedzielę przed Wielkanocą: środę, czwartek, piątek i sobotę. Tak więc Środa Popielcowa, powszechnie przyjęta na Zachodzie, stała się początkiem Wielkiego Postu i ostatecznie została wpisana do Mszału Rzymskiego Piusa V z roku 1570. Od czasów papieża Grzegorza Wielkiego (+604) datuje się powstanie tzw. Przedpościa. Niedziele Przedpościa zwane były: Pięćdziesiątnicą, Sześćdziesiątnicą, Siedemdziesiątnicą. Późniejsze ich polskie nazwy to: Niedziela Starozapustna, Mięsopustna, Zapustna. Niedziele te, choć przyjęte np. przez klasztory w Galii (i potwierdzone w VI w. przez gallikańskie synody), a także przez liturgię rzymską, są raczej pochodzenia wschodniego, a ich geneza łączy się z potrzebą uzupełnienia (do 40) brakujących dni Wielkiego Postu po odliczeniu sobót i niedziel tego okresu. Tak więc już na 3 tygodnie przed Wielkim Postem Kościół wprowadzał pokutny, fioletowy kolor szat liturgicznych, usuwał ze Mszy św. odmawianie Gloria i śpiew radosnego Alleluja, i nakazywał również w okresie Przedpościa złagodzony nieco post. Zniósł go dopiero w roku 1284 papież Innocenty IV (+1254). Natomiast ostatnia reforma liturgiczna zniosła całe Przedpoście. Opuszczenie czasu Przedpościa ukazało na nowo symboliczną wymowę 40 dni Wielkiego Postu.

    Chociaż przygotowanie do Paschy, z biegiem czasu określone dokładnie przez uchwały różnych synodów, wyrosło z duchowej potrzeby chrześcijan i ich ostrej świadomości znaczenia Zmartwychwstania Pańskiego, niestety, wraz z uzyskaną przez Kościół wolnością religijną i nagłym wzrostem liczby wiernych, wielu wyznawców Chrystusa nie prowadziło życia zgodnego z zasadami Ewangelii. Nadchodząca więc Wielkanoc stała się okazją do wewnętrznej przemiany, do procesu rozpoczynanego w Środę Popielcową i trwającego przez 40 dni.

    Dlaczego tak wielkie znaczenie przywiązywano do tego, aby ów okres poprzedzający doroczną Paschę trwał 40 dni? Otóż liczba 40 w Piśmie Świętym ma wymiar symboliczny. Stąd też liczba 40 dni postu tak naprawdę nigdy nie była rozumiana w sensie ściśle matematycznym, lecz zdecydowanie duchowym. 40 dni pościł na pustkowiu Chrystus. 40 dni trwał biblijny potop. 40 dni i nocy przebywał Mojżesz na Synaju. 40 dni i nocy wędrował Eliasz na górę Horeb. O 40 dniach mówił Jonasz, gdy nawoływał do przemiany mieszkańców Niniwy. Przez 40 dni nękali Izraelitów Filistyni zanim zostali zwyciężeni przez Dawida. Wreszcie przez 40 lat błąkał się po pustyni naród wybrany zanim wszedł do Ziemi Obiecanej. Liczba 40 jest więc w Biblii niejako zarezerwowana dla dzieł oczyszczenia, dzieł przygotowania do jakiegoś ważnego, przełomowego wydarzenia w historii pojedynczego człowieka, historii danego narodu i całej historii zbawienia. Dlatego też właśnie okres przygotowania do pamiątki Wielkiej Nocy Zmartwychwstania Chrystusa wydłużono do 40 dni i uznano, że najlepszym sposobem przygotowania się oraz odrodzenia duchowego i moralnego będzie asceza, pokuta i post.

 

W Jego ranach jest nasze zdrowie

Wspomnienie Matki Bożej Loretańskiej w całym Kościele

Wspomnienie Najświętszej Maryi Panny Loretańskiej będzie odtąd obchodzone w całym Kościele powszechnym. Papież Franciszek polecił wpisać je do Kalendarza Rzymskiego. Ustala to ogłoszony dziś Dekret Kongregacji ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów.

Kult Matki Bożej Loretańskiej jest związany z sanktuarium Świętego Domku w Loreto. Jest to, jak mówił św. Jan Paweł II, „sanktuarium cudowne”, składające się z domu z Nazaret, w którym urodziła się i żyła Maryja Panna. W tych ścianach miało miejsce Zwiastowanie, a co za tym idzie również Wcielenie Syna Bożego. W tym domu bywała, a może i żyła Święta Rodzina.

Wspomnienie Matki Bożej Loretańskiej jest obchodzone 10 grudnia. Data ta upamiętnia cudowne przeniesienie Domku do Loreto. Miało to miejsce w 1294 roku. Zgodnie z tradycją przeniesienia mieli dokonać aniołowie, by uchronić tę pamiątkę Wcielenia przed muzułmanami. W nocy z 9 na 10 grudnia Domek stanął na dzisiejszym miejscu, o czym w mistycznym widzeniu został poinformowany eremita Paweł, który z kolei zawiadomił władze kościelne. Ze względu na to cudowne przeniesienie, Benedykt XV w 1920 roku ogłosił Matkę Bożą Loretańską Patronką Lotników. W stulecie tego wydarzenia Sanktuarium Loretańskie obchodzi Rok Jubileuszowy. Potrwa on od 8 grudnia bieżącego roku do 10 grudnia roku 2020.

"Przybyłem do Loreto jako pokorny pielgrzym, aby oddać cześć Najświętszej Dziewicy i modlić się do Niej w jednym z najsławniejszych sanktuariów maryjnych w Italii - mówił św. Jan Paweł Wielki w sobotę 8 września 1979, kiedy po raz pierwszy jako papież nawiedzał to święte miejsce. Do Loreto św. Jan Paweł Wielki powrócił jeszcze cztery razy w latach 1985, 1994, 1995 i 2004. W 1994 roku brał udział w obchodach 700-lecia sanktuarium, a w 1995 roku spotkał się z półmilionową rzeszą młodzieży z całej Europy, a w 2004 roku beatyfikował włoskich członków Akcji Katolickiej.

8 grudnia 1987 roku, podczas homilii wygłoszonej w Watykanie mówił m. in.: „Niezależnie od przekazanego przez tradycję podania o cudownym «przeniesieniu» nazaretańskiego Domu Świętego, które pozostaje przedmiotem badań i dociekań historyków oraz mariologów, uderza niezwykły, notowany już w XIV wieku napływ ludności do tego sanktuarium. W krótkim czasie skromny kościółek zamieniony został we wspaniałą, bogatą w dzieła sztuki i piękną pod względem architektonicznym świątynię. Nabożeństwo, jakim lud otacza Matkę Bożą z Loreto, jest tak dawne, jak tradycja mówiąca o «przeniesieniu» domu z Nazaretu na «laurowe wzgórze» w pobliżu Ancony.(…)

Dlaczego do Loreto przybywa tak wielu pielgrzymów? Jakie orędzie głoszą jego tajemnicze mury? Szczególna moc, z jaką sanktuarium maryjne w Loreto przyciąga już od siedmiuset lat wiernych, zwłaszcza chorych, ubogich, pokornych i zepchniętych na margines, ma swoje źródło właśnie w jedynym i nieprzemijającym orędziu Wcielenia Boga dla zbawienia człowieka! W Loreto rozważamy i odkrywamy na nowo narodziny Chrystusa — Słowa Bożego i Jego ziemskie życie, pokorne i ukryte, życie dla nas i z nami (…).
Myśl o skromnym domku, w którym Słowo Wcielone żyło przez lata, przekonuje pielgrzyma, że Bóg naprawdę kocha człowieka takiego, jaki jest, że wzywa go, prowadzi, oświeca, przebacza mu i go zbawia (…).”

Natomiast w roku 1993, w liście z okazji 700-lecia sanktuarium loretańskiego św. Jan Paweł Wielki napisał: "Święty Dom w Loreto, pierwsze sanktuarium o znaczeniu międzynarodowym poświęcone Najświętszej Maryi Pannie, przez wiele wieków prawdziwe serce maryjne chrześcijaństwa, zawsze zwracało szczególną uwagę papieży, którzy czynili z niego cel swoich licznych pielgrzymek i otaczali je opieką apostolską.

Święty Dom w Loreto to nie tylko "relikwia", lecz również drogocenna "ikona". Wiadomo, jak wielką wagę zawsze przywiązywano do ikony, szczególnie wśród wiernych Kościołów Wschodnich, jako do znaku, za którego pośrednictwem zostaje zawarty w wierze rodzaj "kontraktu duchowego", jak to określił św. Augustyn. Ikona "oznacza" rzeczywistość w głębokim sensie tego słowa - jako że czyni ją "obecną i działającą". Im jest jednak starsza i im większe było jej uczestnictwo w życiu, w cierpieniach oraz wydarzeniach historycznych narodu lub danego miasta, tym większa jest łaska, jaka z niej wypływa. Mówimy tu o czymś, co znajduje swoje ostateczne wyjaśnienie w tajemnicy obcowania świętych. Jak zauważyłem w mojej encyklice Redemptoris Mater, ikony "świadczą o wierze i duchu modlitwy ludu Bożego, który pomny jest obecności i opieki Matki Bożej". Otóż taką ikoną jest w pewnym sensie Święty Dom w Loreto, którego historia splata się ściśle nie tylko z dziejami regionu, mającego przywilej sprawowania nad nim opieki, lecz również z dziejami całego narodu włoskiego, a także z dziejami całego katolicyzmu, który poświęcił Matce Bożej Loretańskiej niezliczone kościoły, kaplice, kapliczki przydrożne i dzieła sztuki. Jest to ikona uświęcona przez wiarę i przywiązanie pokoleń pielgrzymów, którzy swoimi własnymi rękoma i kolanami wyżłobili nawet ślady w kamieniach sanktuarium.

Święty Dom w Loreto jest "ikoną", która wyobraża nie abstrakcyjną prawdę, ale wydarzenie, misterium: wcielenie Słowa. Po przekroczeniu progu umiłowanej kapliczki zawsze z głębokim wzruszeniem czytamy słowa umieszczone nad ołtarzem: Hic verbum caro factum est - Tu Słowo stało się ciałem. Wcielenie Słowa, gdy przywołujemy je pamięcią w tych czcigodnych murach, natychmiast odzyskuje swoje pierwotne znaczenie biblijne: nie jest to abstrakcyjna doktryna dotycząca jedności Boga i człowieka, ale raczej zdarzenie, które nastąpiło w określonym momencie i określonym punkcie w przestrzeni, jak to wspaniale ujmują słowa Apostoła: "Gdy jednak nadeszła pełnia czasu, zesłał Bóg Syna swego, zrodzonego z niewiasty". Maryja jest Niewiastą i - jeśli można tak powiedzieć - "przestrzenią" fizyczną i duchową, w której dokonało się wcielenie. I także Dom, w którym żyła, stanowi plastyczne przywołanie takiej konkretności. "W Loreto - jak powiedziałem kilka lat temu w uroczystość Niepokalanego Poczęcia przed modlitwą Anioł Pański - rozważamy i odkrywamy na nowo narodziny Chrystusa - Słowa Bożego i Jego ziemskie życie, pokorne i ukryte, życie dla nas i z nami. W Loreto tajemnicza rzeczywistość Bożego Narodzenia i Świętej Rodziny staje się w pewnym sensie dotykalna, staje się doświadczeniem osobistym, wzruszającym i przemieniającym".

wspomnienie

 jp2

W jednym najbardziej wpływowych i opiniotwórczych dzienników we Francji, dwie katolickie działaczki wzywają do dekanonizacji Jana Pawła II, który był ich zdaniem "protektorem oprawców" oraz głosił opresyjną wobec kobiet "teologię ciała".

Na łamach francuskiego dziennika „Le Monde” ukazał się tekst zatytułowany „Żądamy dekanonizacji Jana Pawła II”. Jego autorkami są publicystka i biblistka Anna Soupa oraz pisarka i redaktorka „Témoignage chrétien” Christine Pedotti, w Polsce znana jako współautorka "Rodzinnej encyklopedii katolickiej".

Katolickie działaczki odnoszą się w nim m.in. do wykorzystywania seksualnego zakonnic przez osoby duchowne. Winą za ten proceder obarczają Jan Pawła II, który zdaniem autorek był "protektorem oprawców w imię racji Kościoła" oraz w swoim nauczaniu o "teologii ciała" kultywował opresyjny ideał kobiety. "Nadużyciem wobec kobiet jest ta idealizacja, to oszustwo, które maskuje niezliczone dyskryminacje, jakim poddane są kobiety w ich Kościele" - przekonują kobiety w artykule.

Żądamy dekanonizacji papieża Jana Pawła II, protektora oprawców w imię «racji Kościoła« oraz głównego architekta ideologicznej konstrukcji «kobiety«, a także zakazu nauczania, propagowania oraz publikowania «teologii ciała«, którą głosił on podczas swych katechez środowych - wzywają działaczki.

Nadchodzi "dewojtylizacja" Kościoła?

Dotychczas żaden święty nie został nigdy dekanonizowany. Dekanonizacja nie wydaje się prawdopodobna, ale sam jej postulat jest znaczącym wydarzeniem. To świadczy o tym, że dziś świat staje do góry nogami. Dlatego trzeba nam stąpać mocno po ziemi i słuchać głosu serca.

Tymczasem przed "dewojtylizacją" przestrzegał wcześniej dziennikarz katolicki Tomasz Terlikowski, który twierdzi, że papież Franciszek świadomie pomija kluczowe elementy nauczania polskiego papieża na temat relatywizmu, małżeństwa i rodziny.

"Zaczęło się od tego, że przed dwoma synodami na temat małżeństwa i rodziny kluczowi współpracownicy papieża Franciszka wyrażali opinię, że nauczanie papieża Polaka na temat małżeństwa i rodziny (choć wyrasta ono z całej Tradycji Kościoła) przestało być aktualne" - pisał Terlikowski na łamach Tygodnika TVP.

 
 

 Schneider

1. „Nie będziesz miał bogów cudzych przede Mną” mówi Pan Bóg, dając te słowa jako pierwsze spośród przykazań (Wj 20,3). Nakaz ten, skierowany pierwotnie do Mojżesza i narodu żydowskiego, pozostaje ważny dla wszystkich ludzi i wszystkich czasów, jak mówi nam Bóg: „Nie będziesz czynił żadnej rzeźby ani żadnego obrazu tego, co jest na niebie wysoko, ani tego, co jest na ziemi nisko, ani tego, co jest w wodach pod ziemią! Nie będziesz oddawał im pokłonu i nie będziesz im służył” (Wj 20,4-5). Nasz Pan Jezus Chrystus dochował tego przykazania w sposób doskonały. Gdy zaoferowano Mu królestwa tego świata pod warunkiem, że odda pokłon diabłu, Jezus odpowiedział: „Idź precz, szatanie! Jest bowiem napisane: Panu, Bogu swemu, będziesz oddawał pokłon i Jemu samemu służyć będziesz” (Mt 4,10; Pwt 6,13-14). Dlatego przykład, jaki dał nam Chrystus, ma najwyższe znaczenie dla wszystkich ludzi, którzy pragną „prawdziwego Boga i życia wiecznego”; jak napomina nas św. Jan Apostoł: „Dzieci, strzeżcie się fałszywych bogów!” (1 J 5, 20-21).

  W naszych czasach przesłanie to nabiera szczególnego znaczenia, ponieważ synkretyzm i pogaństwo są niczym trucizna wdzierająca się do żył Mistycznego Ciała Chrystusa, Kościoła. Jako następca Apostołów, któremu powierzono troskę o Bożą owczarnię, nie mogę milczeć w obliczu jawnego pogwałcenia świętej woli Boga i wobec katastrofalnych skutków, jakie będzie ono miało na pojedyncze dusze, na Kościół jako całość i, w istocie, na cały rodzaj ludzki. Dlatego, przepełniony wielką miłością do dusz moich braci i sióstr, piszę te słowa.

2. 4 października 2019 r., w wigilię rozpoczęcia Synodu Amazońskiego, w Ogrodach Watykańskich, w obecności papieża Franciszka oraz niektórych biskupów i kardynałów, miała miejsce ceremonia religijna, której częściowo przewodniczyli szamani i podczas której zostały użyte symboliczne przedmioty, a w szczególności drewniana rzeźba nagiej, ciężarnej kobiety. Takie podobizny są znane i należą do rdzennych rytuałów plemion amazońskich, konkretnie służąc kultowi tak zwanej Matki Ziemi, Pachamamy. W kolejnych dniach drewniane, nagie figurki kobiece czczone były również w Bazylice św. Piotra, przed grobem świętego Piotra. Papież Franciszek powitał również dwóch biskupów niosących na ramionach figurę Pachamamy i udających się z procesją do Sali Synodalnej, gdzie owa figura została ustawiona na honorowym miejscu. Figurki Pachamamy zostały również wystawione na widok publiczny w kościele Santa Maria in Traspontina.

  W odpowiedzi na głośne protesty wiernych katolickich wobec tych rytuałów oraz użycia tych figurek, rzecznicy Watykanu i członkowie komitetów Synodu Amazońskiego bagatelizowali lub zaprzeczali ewidentnie religijnemu, synkretycznemu charakterowi tych rzeźb. Jednakże ich odpowiedzi były wymijające i sprzeczne; były one aktami intelektualnej akrobatyki oraz negacją oczywistych dowodów.

  Amerykańska agencja mediów wizualnych „Getty Images” wykonała oficjalną fotografię prasową tego rytuału i opatrzyła ją następującym podpisem: „Papież Franciszek i kardynał Cláudio Hummes, arcybiskup senior diecezji São Paulo, przewodniczący Panamazońskiej Sieci Kościelnej (REPAM), stoją przed statuą przedstawiającą Pachamamę (Matkę Ziemię)”. Ks. Paulo Suess, uczestnik Synodu Amazońskiego, nie pozostawił cienia wątpliwości w kwestii pogańskiego charakteru ceremonii z udziałem drewnianych podobizn w Ogrodach Watykańskich i śmiał wręcz powitać z zadowoleniem pogańskie rytuały, mówiąc: „Nawet jeśli był to obrządek pogański, jest to jednak pogański kult Boga. Nie można odrzucać pogaństwa, jak gdyby było ono niczym” (17 października, wywiad dla Vatican News). W swoim oficjalnym oświadczeniu z 21 października, Panamazońska Sieć Kościelna (REPAM) potępiła bohaterski czyn mężczyzn, którzy wyrzucili drewniane podobizny do Tybru, nazywając go aktem „religijnej nietolerancji”. W ten sposób obnażyli swe kłamstwa i wykręty, za pomocą których zaprzeczali religijnemu charakterowi otaczanych kultem drewnianych figur. Wolontariusze karmelitańskiego kościoła Santa Maria in Traspontina, w którym ustawione były te figurki, potwierdzili to oświadczenie, mówiąc: „[Rzeźbiona] matka, którą przywiozłam z Brazylii… była niesiona w procesji, przywieźliśmy ją z Brazylii. Wykonał ją lokalny artysta i poprosiliśmy go o dzieło sztuki, które symbolizowałoby wszystko, co wiąże się z Matką Ziemią, z kobietami, z kobiecym aspektem Boga, z tym, że to Bóg chroni i podtrzymuje życie” – powiedziała [wolontariuszka], nazywając rzeźbę symbolem „Matki Ziemi” i „Pachamamy”.

  Obiektywne źródła podkreślają, że Pachamama jest obiektem kultu, boginią, której niektórzy Boliwijczycy składają w ofierze lamy; jest ziemskim bóstwem czczonym przez niektórych Peruwiańczyków, zakorzenionym w pogańskich inkaskich wierzeniach i praktykach.

 3. Katolicy nie mogą akceptować żadnego kultu pogańskiego ani jakiegokolwiek synkretyzmu między praktykami i wierzeniami pogańskimi a praktykami i wiarą Kościoła katolickiego. Akty kultu polegające na zapalaniu światła, kłanianiu się, upadaniu na twarz lub głębokich ukłonach aż do ziemi oraz tańcach przed nagą figurą kobiecą, nieprzedstawiającą ani Najświętszej Maryi Panny, ani żadnej kanonizowanej świętej Kościoła, są pogwałceniem pierwszego przykazania Bożego: „Nie będziesz miał bogów cudzych przede Mną”; są pogwałceniem wyraźnego zakazu Boga, który upomina: „Gdy podniesiesz oczy ku niebu i ujrzysz słońce, księżyc i gwiazdy, i wszystkie zastępy niebios, obyś nie pozwolił się zwieść, nie oddawał im pokłonu i nie służył, bo Pan, Bóg twój, przydzielił je wszystkim narodom pod niebem” (Pwt 4, 19) oraz „Nie będziecie sobie czynili bożków, nie będziecie sobie stawiali posągów ani stel. Nie będziecie umieszczać w waszym kraju kamieni rzeźbionych, aby im oddawać pokłon, bo Ja jestem Pan, Bóg wasz” (Kpł 26,1).

  Apostołowie zakazywali nawet najdrobniejszych aluzji lub dwuznaczności w odniesieniu do aktów kultu bożków: „Co wreszcie łączy świątynię Boga z bożkami?” (2 Kor 6, 16) oraz „Dlatego też, najmilsi moi, strzeżcie się bałwochwalstwa! (…)Ależ właśnie to, co ofiarują poganie, demonom składają w ofierze, a nie Bogu. Nie chciałbym, byście mieli coś wspólnego z demonami. Nie możecie pić z kielicha Pana i z kielicha demonów; nie możecie zasiadać przy stole Pana i przy stole demonów. Czyż będziemy pobudzali Pana do zazdrości? Czyż jesteśmy mocniejsi od Niego?” (1 Kor 10,14, 20-22).

  Do wszystkich, którzy aktywnie uczestniczyli w aktach kultu figurek Pachamamy, symbolizujących rzeczy materialne lub mające postać stworzenia, święty Paweł bez wątpienia skierowałby następujące słowa: „Teraz jednak, gdyście Boga poznali i, co więcej, Bóg was poznał, jakże możecie powracać do tych bezsilnych i nędznych żywiołów, pod których niewolę znowu chcecie się poddać?” (Gal 4, 9). W istocie, poganie czcili żywioły, jak gdyby były one czymś żyjącym. A obserwując synkretyczne lub co najmniej wysoce niejednoznaczne akty religijne w Ogrodach Watykańskich, św. Paweł powiedziałby: „[S]tworzeniu oddawali cześć, i służyli jemu, zamiast służyć Stwórcy, który jest błogosławiony na wieki” (Rz 1, 25).

  Wszyscy prawdziwi katolicy, którzy wciąż posiadają ducha Apostołów i męczenników chrześcijańskich, powinni zapłakać nad pogańskimi ceremoniami, które miały miejsce w Wiecznym Mieście – Rzymie – i powiedzieć, parafrazując słowa psalmu 79:1: „Boże, poganie przyszli do Twego dziedzictwa, zbezcześcili Twój święty przybytek, Rzym obrócili w ruiny”.

 4. Nieprzerwana tradycja Kościoła unikała najdrobniejszych niejednoznaczności lub kolaboracji z aktami bałwochwalczymi. Wyjaśnienia, których udzielili rzecznicy watykańscy lub osoby powiązane z Synodem Amazońskim, by usprawiedliwić religijną cześć oddawaną figurze ciężarnej nagiej kobiety, bardzo przypominały argumenty, które podawane były przez pogan w czasach Ojców Kościoła, jak pisze św. Atanazy. Ten ostatni odparł pseudoargumenty pogan, a jego słowa w pełni można odnieść do wyjaśnień podawanych przez władze Watykanu. Św. Atanazy powiedział: „Będą się chełpić tym, że oddają cześć i służą nie tylko pniom i kamieniom oraz postaciom ludzi oraz dziwnym ptakom i pełzającym rzeczom i zwierzętom, lecz także słońcu, księżycowi i wszelkiemu niebieskiemu wszechświatowi oraz ziemi, w ten sposób ubóstwiając stworzenie” (Contra Gentiles, 21, 1-3) oraz „Wszystko ze sobą połączą, niczym w jedno ciało, i powiedzą, że ta całość jest Bogiem” (Contra Gentiles, 28,2). „Zamiast [ubóstwiać] rzeczywistego, prawdziwego Boga, ubóstwili rzeczy, które Nim nie są, służąc stworzeniu, a nie Stwórcy (por. Rz 1, 25), popadając w ten sposób w głupotę i bezbożność” (Contra Gentiles, 47, 2).

  Atenagoras, apologeta żyjący w II wieku, skomentował kult materialnych żywiołów przez pogan następującymi słowy: „Ubóstwiają żywioły i niektóre ich części, stosując wobec nich różne nazwy w różnych epokach. Mówią, że Kronos jest czasem, a Rea ziemią, i że staje się ona brzemienna dzięki Kronosowi i wydaje potomstwo, przez co uważana jest za matkę wszechrzeczy. Nie odkrywszy wielkości Boga i nie będąc w stanie wspiąć się na wyżyny za pomocą własnego rozumu (albowiem nie łączy ich z niebem żadna więź duchowa), marnieją pośród różnych form materii i – zrośnięci z ziemią – ubóstwiają zmiany pierwiastków materialnych” (Apol. 22).

  Następujące słowa Drugiego Soboru Nicejskiego znajdują pełne zastosowanie do wszystkich ludzi Kościoła, którzy popierali wspomniane powyżej, synkretyczne akty religijne mające miejsce w Rzymie: „Wielu pasterzy zniszczyło moje wino i zdeptało mój dział. Albowiem naśladowali ludzi nieświętych i pogrążając się we własnych szaleństwach, znieważyli Kościół święty, który został poślubiony przez Chrystusa, naszego Boga, i nie potrafili rozróżnić tego, co święte, od tego, co bluźniercze, twierdząc, że wizerunki naszego Pana i Jego świętych nie różnią się niczym od drewnianych obrazów szatańskich bożków”.

  Jak ustanowił Drugi Sobór Nicejski, Kościół nie pozwala na oddawanie kultu przy pomocy zewnętrznych gestów czci, takich jak ukłony, pocałunki oraz błogosławieństwo, żadnym symbolom, obrazom i figurom oprócz „wizerunków naszego Pana Boga i Zbawiciela, Jezusa Chrystusa, Matki Bożej, Bogurodzicy, czcigodnych aniołów i wszystkich świętych ludzi. Gdziekolwiek ma miejsce kontemplacja tych wizerunków, sprawi ona, że ci, którzy na nie spoglądają, będą wspominać i miłować ich pierwowzory”.

 5. Ci, którzy wierzą w Jedynego Prawdziwego Boga, zawsze starali się wyeliminować kult fałszywych bożków i usunąć ich wizerunki spośród świętego narodu Boga. Gdy Hebrajczycy kłaniali się figurze złotego cielca – zachęcani i podjudzani przez wysokich kapłanów – Bóg potępił ich czyny. Jego sługa Mojżesz również potępił te akty „powitania i tolerancji” wobec lokalnych rdzennych bóstw tamtych czasów i starł figurę cielca na proch, rozsypując go w wodzie (zob. Wj 32,20). Podobnie synowie Lewiego zostali pochwaleni za to, że powstrzymali wszystkich, którzy czcili złotego cielca (Wj 32,20,29). Poprzez wieki, prawdziwi katolicy działali na rzecz obalenia „rządc[ów] świata tych ciemności” (Ef 6, 12) i zlikwidowania kultu ich wizerunków.

Pośród konsternacji i szoku w obliczu ohydy, jakiej dopuszczono się w Watykanie poprzez synkretyczne akty religijne, cały Kościół i świat były świadkami wysoce chwalebnego, odważnego i chlubnego czynu pewnych dzielnych chrześcijańskich mężczyzn, którzy 21 października usunęli drewniane figurki bożków z kościoła Santa Maria in Traspontina w Rzymie i wrzucili je do Tybru. Niczym nowi „Machabeusze”, panowie ci działali w duchu świętego gniewu naszego Pana, który przy pomocy bicza wygonił kupców ze świątyni w Jerozolimie. Czyny tych chrześcijańskich mężczyzn zostaną zapisane w annałach historii Kościoła jako heroiczny akt, który przyniósł chwałę mianu chrześcijanina, podczas gdy czyny wysokich rangą ludzi Kościoła, którzy zdeptali miano chrześcijanina w Rzymie – przeciwnie – zostaną zapamiętane przez historię jako tchórzliwe i zdradzieckie akty dwuznaczności i synkretyzmu.

  Papież Grzegorz Wielki w liście do św. Ethelberta, pierwszego chrześcijańskiego króla Anglii, wzywa go do zniszczenia bałwochwalczych wizerunków: „Zmiażdż kult bożków; zniszcz ich budynki i świątynie” (Bede, Ecclesiastical History, Book I).

  Św. Bonifacy, apostoł Niemiec, własnoręcznie ściął dąb poświęcony bożkowi Thorowi lub Donarowi, który był nie tylko symbolem religijnym, lecz także symbolem ochrony żołnierzy, wegetacji, a nawet płodności w rdzennej kulturze plemion germańskich.

  Św. Włodzimierz, pierwszy chrześcijański książę Kijowa, obalił i rozrąbał na kawałki drewniane bożki, które uprzednio wzniósł. Wrzucił do Dniepru drewnianą figurę głównego bożka pogańskiego, Peruna. Ten czyn św. Włodzimierza bardzo przypomina heroiczny akt owych chrześcijańskich mężczyzn, którzy 21 października 2019 r. wyrzucili do Tybru drewniane figury wywodzące się z pogańskiej, rdzennej kultury plemion amazońskich.

  Gdyby czyny Mojżesza, naszego Pana Jezusa Chrystusa brutalnie wyrzucającego kupców ze Świątyni, czyny św. Bonifacego i św. Włodzimierza miały miejsce w naszych czasach, rzecznicy Watykanu z pewnością potępiliby je jako akty religijnej i kulturalnej nietolerancji i jako akty kradzieży.

6. Zdanie z dokumentu z Abu Dhabi, które brzmi: „Pluralizm i różnorodność religii, koloru, płci, rasy i języka są rzeczami, których Bóg chce w swojej mądrości”, znajduje swe praktyczne zastosowanie w watykańskich ceremoniach oddawania czci drewnianym figurom, przedstawiającym bóstwa pogańskie lub rdzenne kulturalne symbole płodności. Jest to logiczny skutek praktyczny stwierdzenia z Abu Dhabi.

7. W obliczu wymogu autentycznego kultu i adoracji Jedynego Prawdziwego Boga, Trójcy Przenajświętszej i Chrystusa, naszego Zbawiciela, w cnocie moich święceń biskupa katolickiego i następcy Apostołów oraz w prawdziwej wierności i miłości wobec Biskupa Rzymu, Następcy świętego Piotra oraz wobec jego zadania przewodniczenia „Katedrze Prawdy” (cathedra veritatis), potępiam kult pogańskiego symbolu Pachamamy w Ogrodach Watykańskich, w Bazylice św. Piotra i w rzymskim kościele Santa Maria in Traspontina.

  Byłoby dobrze, gdyby wszyscy prawdziwi katolicy, w szczególności biskupi, a następnie również kapłani i wierni świeccy, utworzyli na całym świecie łańcuch modlitwy i aktów wynagradzających za ohydę kultu drewnianych bożków, której dopuszczono się w Rzymie podczas Synodu Amazońskiego. W obliczu tak ewidentnego skandalu, niemożliwością jest, aby katolicki biskup zachował milczenie; byłoby to niegodne następcy Apostołów. Pierwszym w Kościele, który powinien potępić takie akty i wynagrodzić za nie, jest papież Franciszek.

  Szczera i chrześcijańska reakcja na watykański taniec wokół Pachamamy, nowego złotego cielca, powinna polegać na pełnym godności proteście, korekcie tego błędu, a przede wszystkim na aktach wynagrodzenia.

  Ze łzami w oczach i ze szczerym bólem w sercu, powinniśmy ofiarować Bogu modlitwy wstawiennicze i wynagradzające w intencji wiecznego zbawienia duszy papieża Franciszka, Wikariusza Chrystusowego, i za zbawienie tych katolickich kapłanów i wiernych, którzy dopuścili się takich aktów kultu, zabronionych przez Objawienie Boże. W tym celu można by zaproponować następującą modlitwę:

  Trójco Przenajświętsza, Ojcze, Synu i Duchu Święty, przyjmij od naszego skruszonego serca, poprzez dłonie Niepokalanej Matki Boga, Maryi Zawsze Dziewicy, szczery akt wynagrodzenia za akty kultu drewnianych bożków i symboli, jakie miały miejsce w Rzymie, Wiecznym Mieście i sercu katolickiego świata, podczas Synodu Amazońskiego. Wlej w serce naszego Ojca Świętego, Papieża Franciszka, w serca kardynałów, biskupów, kapłanów i wiernych świeckich Twego Ducha, który rozproszy ciemność umysłów, aby mogli zrozumieć bezbożność tych czynów, które obraziły Twój Boski majestat, i aby ofiarowali Ci publiczne i prywatne akty wynagrodzenia.

  Rozlej na wszystkich członków Kościoła światło pełni i piękności wiary katolickiej. Roznieć w nich płonącą gorliwość niesienia zbawienia Jezusa Chrystusa, prawdziwego Boga i prawdziwego człowieka, wszystkim ludziom, w szczególności narodom regionu amazońskiego, które wciąż są zniewolone w służbie rzeczy ułomnych, materialnych i przemijających, gdyż są one głuchymi i niemymi symbolami i bożkami „Matki Ziemi”; wszystkim ludziom, w szczególności ludziom plemion amazońskich, którzy nie mają wolności dzieci Bożych, i którzy nie dostąpili niewypowiedzianego szczęścia poznania Jezusa Chrystusa i posiadania w Nim udziału w życiu Twojej Boskiej natury.

  Trójco Przenajświętsza, Ojcze, Synu i Duchu Święty, która jesteś jedynym prawdziwym Bogiem, poza którym nie ma żadnego innego boga i zbawienia, zmiłuj się nad swoim Kościołem. Wejrzyj szczególnie na łzy i skruszone, pokorne westchnienia maluczkich Kościoła, wejrzyj na łzy i modlitwy małych dzieci, nastolatków, młodych mężczyzn i kobiet, ojców i matek rodzin oraz owych prawdziwych bohaterów chrześcijańskich, którzy w swej gorliwości dla Twojej chwały i w miłości dla Matki Kościoła wyrzucili do wody symbole ohydy, które znieważyły Kościół. Zmiłuj się nad nami: odpuść nam, Panie, parce Domine, parce Domine! Zmiłuj się nad nami: Kyrie eleison!”

 Bp Athanasius Schneider, biskup pomocniczy w Astanie

Divine Sounds – Boskie Dźwięki – Muzyka wnętrzem duszy

Redakcja: ks. Piotr Rutkowski                                                         Konsultacja techniczna: Sabina Szymoniak

Adres korespondencyjny: lista-divinesounds@wp.pl                                                                      tel. +48 721 732 877